Coś

Coś
Marzący o międzynarodowym rozgłosie naukowiec Sander Halvorson (Ulrich Thomsen) pragnie niecodzienne znalezisko przypisać sobie. W tym celu nakłania paleontolog z Uniwersytetu Kolumbijskiego, doktor Kate Lloyd (Mary Elizabeth Winstead), do bezzwłocznego udania się na miejsce i wydostania pozaziemskiej istoty z bryły lodu. Po przetransportowaniu na teren stacji badawczej obca forma życia nieoczekiwanie wydostaje się z lodu. W mgnieniu oka staje się jasne, że jej zamiary nie są pokojowe. Lloyd podejrzewa, że stworzenie posiada zdolność kopiowania komórek innych organizmów i może dzięki temu przybierać ich kształty. Teraz źródłem śmiertelnego zagrożenia może być każdy ze znajdujących się w bazie naukowców.

"Coś" - klasyczny horror Johna Carpentera z 1982 roku - nie przestaje fascynować. Dowodem na to jest prequel filmu pod tym samym tytułem, który kończy się w momencie, w którym zaczynał się słynny poprzednik. Nowe "Coś" w reżyserii wziętego twórcy reklamówek MATTHIJSA VAN HEIJNINGENA JR. powstało z inicjatywy producenckiego duetu Marc Abraham i Eric Newman, którzy po wypuszczeniu na ekrany takich przebojów, jak "Świt żywych trupów" czy "Ludzkie dzieci" szukali kolejnych wyzwań. Nie chcieli kręcić kultowego oryginału od nowa. Postanowili puścić wodze fantazji i opowiedzieć o tym, co zdarzyło wcześniej. - Mówiąc najkrócej to historia o gościach, którzy w filmie Carpentera już nie żyją - mówi Newman. W sytuacji, w której widzowie wiedzą, czego spodziewać się po zakończeniu, kluczowym zadaniem było wytworzenie na ekranie stopniowo ogarniającej bohaterów atmosfery paranoi, z której słynął film Carpentera i poprzedzające go opowiadanie grozy z lat 30. autorstwa Johna W. Campbella Jr. "Who Goes There?". - Zdecydowaliśmy, że to będzie punktem wyjścia naszego filmu: komu można zaufać, a komu nie. W dzisiejszych czasach bardzo często okazuje się, że wrogiem jest ktoś, kogo najmniej o to podejrzewasz. Czarny charakter nie nosi już kostiumu, dzięki któremu możesz go bez trudu zidentyfikować" - wspomina Newman. Do napisania scenariusza zatrudniono Erica Heisserera, który pracował nad kasowymi hitami, takimi jak "Koszmar z ulicy Wiązów" i "Oszukać przeznaczenie 5". - Wiedziałem, że stoję przed wielkim wyzwaniem. Przyjąłem założenie, że jeśli napiszę ten scenariusz tak, że zdołam usatysfakcjonować fana filmu Carpentera, którym sam jestem, to jest szansa, że zadowolę również innych jego fanów" - wyjaśnia podejście do pracy scenarzysta, który dużą wagę przyłożył do stworzenia wiarygodnych postaci z pogłębionymi rysami charakterologicznymi.

Kreacje norweskich naukowców, którzy w różny sposób reagują na zagrożenie, stworzyli czołowi skandynawscy aktorzy, jak Ulrich Thomsen ("Jabłka Adama", "W lepszym świecie", "Polowanie na czarownice"), Trond Espen Seim ("Hawaje, Oslo", cykl kryminałów "Instynkt Wilka") czy Jørgen Langhelle ("Elling", "Księga Diny"). Największe pochwały zebrała jednak Mary Kate Winstead ("Krwawe święta", "Oszukać przeznaczenie 3", "Abraham Lincoln: Łowca wampirów 3D"), tworząc jedną z bardziej wyrazistych kobiecych bohaterek w horrorach science fiction od czasu Sigourney Weaver i jej Ellen Ripley w "Obcym - ósmym pasażerze Nostromo".- Kobieta jako główny bohater filmu zdecydowanie odróżnia nasz film od poprzedniego. Moja postać to naprawdę inteligentna dziewczyna, niezłomna i o silnym charakterze. Trudno stawić czoła takiej kobiecie - mówi aktorka. Nad stworzeniem przerażającego potwora czuwali Tom Woodruff Jr. i Alec Gillis z agencji Amalgamated Dynamics Inc. Postawili na realizm, a reżyser wykorzystał ich działo do stopniowania napięcia, pokazując tytułowe monstrum w krótkich ujęciach, nigdy w całej okazałości. Woodruff Jr. i Gillis wykorzystali zarówno nowoczesną animatronikę, jak i tradycyjną charakteryzację i kukły. Ich starania doceniła amerykańska Academy of Science Fiction, Fantasy & Horror Films nominując obu panów do Saturna.

Krytycy z zadowoleniem przyjęli fakt, że nowe "Coś" jest odrębnym, samodzielnym obrazem z jednoczesnym zachowaniem atmosfery dzieła Carpentera. "Prequel traci atut zaskoczenia, ale jego twórcy zręcznie skopiowali klimat pierwowzoru. Precyzyjnie prowadzą narrację, a scenograficzne smaczki i wyraziste sylwetki bohaterów gwarantują niezłą rozrywkę - nie tylko koneserom gatunku" - pisał o filmie Rafał Świątek z "Rzeczpospolitej", a Wojciech Przylipiak z "Dziennika Gazety Prawnej" zwracał uwagę na dopracowane detale, pisząc: "Tak jak w poprzedniku, w nowym "Coś" znakomite są zdjęcia - zimne, niepokojące i stonowane. Dobrze współgra z nimi muzyka Marco Beltramiego, autora muzycznego tła do chociażby "The Hurt Locker. W pułapce wojny" i "Wroga publicznego numer jeden". Solidnie spisali się również norwescy aktorzy grający ekipę stacji. Przerażającego i niepokojącego klimatu dodaje skutecznie pordzewiała i podniszczona scenografia".


CZYTAJ BLOGI FILMOWE CANAL+
środa 7 grudnia 22:00 Scifi Universal
Najbliższe powtórki:

ITI Neovision S.A., al. gen. W. Sikorskiego 9, 02-758 Warszawa, NIP 521-00-82-774, REGON: 010175861, wpisana do Rejestru Przedsiębiorców, przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy, XIII Wydział Gospodarczy KRS pod nr KRS: 0000469644, kapitał zakładowy: 441.176.000 zł, w całości wpłacony, Nr GIOŚ E0012413WZBW.

TA STRONA WYKORZYSTUJE COOKIES ROZUMIEM WIĘCEJ INFORMACJI>